Rywalizacja wśród producentów słuchawek jest zacięta, jednak na rynku od lat znajdują się producenci, którzy uchodzą za ikonę doskonałości i stylu. Wśród nich Bang & Olufsen wraz z marką Beoplay oraz bezprzewodowym modelem H5, któremu postanowiłem przyjrzeć się bliżej.

 

Dbałość o każdy detal

Pierwszy kontakt z słuchawkami Beoplay okazał się pozytywny. Zaskoczyła mnie estetyka pudełka oraz staranność z jaką producent umieścił w środku akcesoria w postaci magnetycznej ładowarki z USB-A, podróżnego pokrowca, zacisków do przewodów, a także 12 wkładek dousznych i instrukcji. Od razu poczułem, że mam do czynienia z produktem Premium, który towarzyszył mi aż do końca testów.

 

 

Słuchawki wykonane są z dużą starannością i świetnie współgrają z minimalistyczną stylistyką urządzeń Apple. Osobiście preferuję je w kolorze czarnym, natomiast delikatny róż z pewnością docenią kobiety. Jakość zastosowanych materiałów oceniam wysoko, choć mam drobne uwagi co do sznurowanego kabla, na którym po dłuższym czasie mogą pojawić się przetarcia.  Doceniam natomiast umieszczenie pilota do sterowania muzyką po lewej stronie ucha, gdyż przywykłem do tego rozwiązania w bezprzewodowych BeatsX.

 

Emocje zapisane w dźwiękach

Produkty Bang & Olufsen słyną z wysokiej jakości dźwięku. Są tworzone w taki sposób, aby słuchacz doświadczył muzyki tak, jak jej autor chciałby mu ją przedstawić. Model H5 delikatnie odstaje od standardów marki, choć wciąż jest bez wątpienia o klasę wyżej niż prawie wszystkie bezprzewodowe słuchawki dokanałowe na rynku. Dźwięk jest czysty, a odsłuch ulubionych utworów sprawia dużo przyjemności, jednak w tej cenie oczekiwałbym czegoś z większą ilością basów. Na tle konkurencji mogę ocenić je pozytywnie, choć w porównaniu z innymi produktami Bang & Olufsen poczułem się delikatnie rozczarowany. Mimo to H5 mogę polecić z czystym sumieniem, zwłaszcza jeśli dotychczas korzystałeś z słuchawek nieco mniej wyszukanych marek, które bez trudu znajdziesz w każdym sklepie z elektroniką. Różnicę usłyszysz na pewno i pokochasz możliwość zabawy z barwą dźwięku w dedykowanej aplikacji Beoplay. I tak do 5h na jednym ładowaniu.

 

 

Masz je w uszach, masz je na szyi

W pudełku znajduje się aż 12 wkładek dousznych w rozmiarze XS, S, M oraz L, które wykonane zostały z silikonu (do noszenia na co dzień) oraz specjalnej pianki z pamięcią kształtu (wodoszczelna; do ćwiczeń). Tak bogata liczba zamienników sprawia, że każdy z łatwością dopasuje słuchawki do swojego ucha. Podczas testów na zewnątrz spodobało mi się jak dobrze izolują one dźwięki z otoczenia. W trakcie krótkich podróży po mieście mogę pochwalić je za wygodną konstrukcję, jednak w przypadku aktywności fizycznej dużo przyjemniej korzysta mi się z słuchawek z pałąkiem. Beoplay H5 niestety kilkukrotnie wypadały mi z ucha podczas biegu, pomimo korzystania z piankowych wkładek.

 

W obudowie słuchawek umieszczono dwa magnesy, które umożliwiają złączenie H5 na szyi, kiedy akurat nie słuchasz muzyki. Rozwiązanie nieziemsko wygodne, zwłaszcza gdy z ulicy wchodzisz na moment do sklepu i musisz zamienić kilka słów ze sprzedawcą. Wciąż masz je „pod ręka” i w teorii ich nie zgubisz. W teorii, bowiem mi udało się je zrzucić dwukrotnie. Na szczęście w domu, kiedy ściągałem jeansową kurtkę i zahaczyłem guzikiem o przewód. Winą obarczam jednak swoją nieuwagę, a nie produkt.

 

 

Czy wygrywają z AirPods?

Na to pytanie ciężko odpowiedzieć jednoznacznie. Bez wątpienia bliższym rywalem dla AirPods jest model Beoplay E8, jednak na H5 powinny zwrócić uwagę osoby poszukujące modnych słuchawek na krótkie podróże, które cechuje wysoka jakość dźwięku i komfort użytkowania. Z pewnością nie są one tak mobilne jak AirPods, które łatwiej schować w kieszeni, ale z drugiej strony nie trzeba się martwić o ich zgubienie. Czas pracy do 5h na jednym ładowaniu uważam za zadawalający, ale nie polubiłem się z magnetyczną ładowarką, która w czasie dłuższego wyjazdu – pomimo niewielkich rozmiarów - staje się kolejną niezbędną rzeczą do spakowania. W końcu AirPods mogę naładować kablem od iPhone’a. Są zatem plusy i minusy, które każdy musi rozważyć sam. W moim odczuciu Beoplay H5 to ciekawa alternatywa dla nieco dojrzalszych użytkowników, którzy chcą cieszyć się wysoką jakością bezprzewodowej muzyki, a jednocześnie stawiają na elegancki design i bliższą tradycji konstrukcję słuchawek.

 

 

___________

 

Następny artykuł:

 

Co sprawia, że produkty Bang & Olufsen są tak wyjątkowe?

Niewielka firma z prawie 100-letnią tradycją obok której nie sposób przejść obojętnie. Czy wiesz dlaczego?