Fitbit od dawna wzbudza u mnie dużą sympatię. Ich urządzenia są zaprojektowane w taki sposób, aby dyskretnie zbierać dane o mojej aktywności oraz śnie, a następnie zachęcać do dbania o formę poprzez liczne wskazówki ułatwiające zdrowy tryb życia oraz treningi. Po raz kolejny postanowiłem sprawdzić na własnej skórze, jak fitnessowa opaska wpłynie na mój codzienny lifestyle.



Piątek, godzina 09:00

Korzystając z okazji, że dziś nie muszę iść do biura, postanawiam popracować w domu. Wieczorem za pomocą dwóch kliknięć w aplikacji ustawiłem budzik na godzinę 09:00. Rano, zgodnie z przewidywaniami, Fitbit Charge obudził mnie delikatnymi wibracjami na nadgarstku. I muszę przyznać, że było to sto tysięcy razy przyjemniejsze niż systemowy dźwięk alarmu w iPhone’ach. Wibracje są naprawdę delikatne, ale w zupełności wystarczające, aby wybudzić ze snu (i to zimowego) nawet niedźwiedzia. Podejrzewam, że i tak co najmniej kilka osób, które to teraz czytają nadal boi się, że cichy alarm nie wystarczy. Spokojnie, ja też tak myślałem. Kiedy pierwszy raz w życiu testowałem inteligentną opaskę, oprócz wibracji, na wszelki wypadek ustawiłem również budzik w iPhone’ie. Jak się później okazało, całkiem niepotrzebnie.


Wyłączam alarm w Charge za pomocą przycisku i jednocześnie przełączam się w tryb dzienny. Odblokowuję iPhone’a, otwieram aplikację Fitbit i zerkam na czas snu - prawie 8 godzin, a więc nie najgorzej. Dodatkowe kliknięcie w ikonę księżyca przenosi mnie do szczegółowego diagramu z podziałem na fazy snu (sen głęboki lub płytki). Z powodu upałów temperatura w pokoju była zbyt wysoka, przez co budziłem się aż cztery razy. Nie tracąc więcej czasu, ubieram się i idę coś zjeść.



Piątek, godzina 10:37

Po śniadaniu postanowiłem trochę popracować, wspomagając się jedną z moich ulubionych playlist. Nie ukrywam, że praca w takich warunkach jest nad wyraz przyjemna, ale jednak czułem się lekko poirytowany, kiedy chcąc przełączyć utwór, musiałem wstawać od biurka i podchodzić do wieży, do której - za pomocą kabla AUX - podłączony był mój iPod. Byłoby łatwiej, gdybym miał bezprzewodowy głośnik Bluetooth lub Pebble, który tak jak większość inteligentnych zegarków, potrafi zarządzać muzyką - przełączać lub zatrzymywać piosenki. Ale nie mam ani jednego, ani drugiego, a w tym momencie zrozumiałem jak duża jest różnica pomiędzy inteligentnymi zegarkami, a inteligentnymi opaskami. Chociaż Fitbit Charge został znacznie rozbudowany i oferuje o wiele więcej niż wcześniejszy Fitbit Flex, wciąż daleko mu do większości smartwatchy.


Wyświetlacz w nowym modelu to już nie tylko pięć kropek oznaczających procentową aktywność w ciągu dnia, ale zegarek z datownikiem oferujący możliwość wyboru jednej z czterech tarcz, szybki podgląd postawionych kroków, pokonanych pięter, spalonych kalorii, czy stoper z funkcją treningu. Funkcje przydatne i niezbędne podczas biegania, spaceru lub innej aktywności, ale niewystarczające, aby konkurować z inteligentnymi zegarkami. Z drugiej jednak strony, nie wiem, czy potrzebuję czegoś więcej. Większość funkcji w smartwatchach jest zbędna, choćby notatki głosowe lub album ze zdjęciami. Najważniejsze, że Fitbit przez cały czas śledzi każdy mój krok - również w nocy, nie domagając się ładowania każdego wieczoru. Wystarczy podpiąć go do ładowarki raz w tygodniu na 60 minut, aby mógł pracować bez przerwy przez co najmniej tydzień.



Piątek, godzina 12:23

Fitbit wibruje na zegarku po raz trzeci, dając mi do zrozumienia, że najwyższy czas zrobić sobie przerwę. Ma rację, jest już popołudnie, a ja zrobiłem dopiero 1325 kroków. Większość rzeczy, które miałem do zrobienia, zrobiłem, dlatego postanawiam wyjść z domu na mrożoną kawę. Fala upałów daje się we znaki. Na zewnątrz są dokładnie 32°C. Czuję, jak skóra pod gumową opaską Fitbita staje się wilgotna, a Charge - chociaż bardzo lekki - robi się niewygodny. Pomaga rozluźnienie regulowanego zapięcia, podobnego do tego z większości standardowych zegarków. Teraz świeże powietrza swobodnie przepływa pomiędzy opaską, a nadgarstkiem, i już po chwili zapominam o tym, że mam cokolwiek na ręce. Chwała Bogu, że Fitbit zdecydował się właśnie na uniwersalny pasek, bo gdybym miał nosić w taki upał Jawbone’a UP24, byłoby naprawdę ciężko. Nie dość, że jego gumowa obudowa jest znacznie grubsza i cięższa od tej w Charge, to jeszcze przylega do skóry i nie umożliwia jakiejkolwiek regulacji. Fitbit jest pod tym względem dużo wygodniejszy. Dopijam mrożoną kawę i ruszam w kierunku centrum handlowego. Biorąc pod uwagę, że dotychczas byłem wyjątkowo mało aktywny, postanawiam nadrobić zaległości i zamiast tramwaju, wybieram krótki spacer. W ten sposób „nabijam” dodatkowe 900 kroków. Nieźle, ale aplikacja podpowiada mi, że aktualnie to najgorszy wynik wśród znajomych. Ech, będę musiał nadgonić.



Piątek, godzina 13:00

W Galerii Malta wpadam na chwilę do naszego salonu. Zamieniam kilka słów z kolegami i korzystając z okazji, wchodzę do 2-3 ulubionych sklepów. Chociaż Fitbit Charge jest o wiele lepiej zaprojektowany niż poprzednie opaski producenta, wciąż daleko mu do uznania go za element biżuterii. Jest dobrze, o wiele lepiej niż było, ale przed projektantami jeszcze sporo pracy. Gumowe materiały, z których wykonany został Charge, są lepszej jakości, wyświetlacz bardziej widoczny w słońcu, a obudowa solidniejsza i lepiej przylegająca do nadgarstka. Ale to wciąż nie jest gadżet, który przykuwałby wzrok i można by założyć go do koszuli lub marynarki. Już na pierwszy rzut oka widać, że mamy do czynienia z akcesorium sportowym, które świetnie pasuje do koszulki, bluzki na ramkach lub bluzy. Trudno mi powiedzieć, czy można uznać to za wadę. Mi osobiście to nie przeszkadza, ponieważ rzadko kiedy muszę wyglądać oficjalnie. Zazwyczaj wystarcza smart casual, który współgra z Fitbitem. Dzięki temu, że dostępny jest w dwóch uniwersalnych kolorach (czarny lub niebieski) pasuje do 80% ubrań, a więc raczej nie ma tragedii, choć chciałbym, aby był nieco bardziej elegancki. Za wzór stawiam tutaj zegarki Withings Activite oraz Cogito Watch.



Piątek, godzina 15:43

Podczas przygotowywania obiadu odkrywam kolejną zaletę nowego wyświetlacza. Gotuję i mam akurat zajęte obie ręce. Kiedy iPhone zaczyna dzwonić w kieszeni, na nadgarstku wyczuwam delikatne wibracje. Przechylam go i widzę, kto próbuje ze mną porozmawiać. Wyjątkowo przydatna funkcja, kiedy nie możecie odebrać, np. podczas prowadzenia samochodu. Szkoda tylko, że wyświetlacz nie wyświetla polskich znaków, ale najwidoczniej nie można mieć wszystkiego.



Piątek, godzina 18:50

Wieczorem postanawiam trochę pobiegać, ale temperatura nadal jest zbyt wysoka. Decyduję się więc na szybki spacer po lesie. Fitbit Charge posiada prosty sposób przełączania się w tryb treningu - wystarczy przytrzymać przez sekundę przycisk główny opaski, aby zaczęła liczyć czas oraz ilość kroków, dystans i spalone kalorie wyłącznie przez czas ćwiczeń, dzięki czemu statystyki nie mieszają się z tymi, które zostały osiągnięte w ciągu całego dnia. Przydatne i nieskomplikowane, a dodatkowo niewymagające iPhone’a, a więc na czas uprawiania sportu można zostawić telefon w domu. Niestety, Fitbit Charge nie posiada ani pulsometru, ani GPS, które dostępne są dopiero w  droższych modelach Fitbita lub podobnych cenowo opaskach Mio Alpha. 



Piątek, godzina 22:43

Pod koniec dnia po raz ostatni synchronizuję opaskę z aplikacją w iPhone’ie. Z powodu upałów nie udało mi się osiągnąć dziennego wyzwania na poziomie 10 000 kroków, zabrakło ich zaledwie 1400. To trzecie miejsce wśród moich znajomych, ale w weekend temperatura nieco spadnie, dlatego mam nadzieję, że wyzwanie Weekend Warriors ukończę z najwyższym wynikiem. Społecznościowa strona Fitbita to dodatkowy motywator zdrowego trybu życia. Zwłaszcza jeżeli rywalizuje się z przyjaciółmi. To całkiem fajne, kiedy w ciągu dnia porównuje się wyniki, a przed snem widzi swój nick na podium. Dodatkowo, zabawę można uzupełnić o nagrody, np. osoba z najsłabszym wynikiem stawia pozostałym uczestnikom wegetariańską pizzę. ;)


To tylko część ze sposobów, w jaki Fitbit Charge potrafi pilnować, abyśmy nie tylko ruszali się więcej i lepiej spali, ale również wybierali zdrowsze posiłki. Przekonały się o tym osoby, które śledziły nasze wpisy na Snapchat (nick: cortland_pl) - będąc w sklepie wybrałem pudełko nektarynek zamiast chipsów, ponieważ głupio mi było zaprzepaścić 1250 kcal - to równowartość 4 pączków, a więc aby to spalić, musiałbym biegać przez 1,5-godziny! Podgląd do spalonych kalorii mamy przez cały czas na wyświetlaczu opaski, więc widzi się, jak wolno lecą. I właśnie to motywuje do tego, aby sięgać po produkty zdrowe i niskokaloryczne. W końcu nikt nie chce stracić całego dnia starań. Fitbit Charge nie wywraca życia do góry nogami od razu, ale za pomocą małych kroczków wpływa na nie na tyle, że już po krótkim czasie widzimy znaczną poprawę, nie tylko w wadze, sposobie odżywiania, ale również sylwetce i poziomie cholesterolu. Nie znajdziecie prostszego sposobu, aby wziąć się za siebie i swoją formę.




Fitbit Charge współpracuje z urządzeniami z systemem operacyjnym iOS oraz Android, posiadającymi Bluetooth 4.0. Produkt dostępny jest w ofercie CortlandCortland.

 

 


Podobne artykuły
 

1. Mophie Juice Pack dla iPhone'a. Potężny zastrzyk energii dla Twojego iPhone'a w solidnej obudowie. Iealny dla osób, którym bateria nie starcza na cały dzień.

2.  Kiedy i dlaczego warto wymienic dysk na SSD? Zamiast wydawać kilka tysięcy złotych na nowy komputer, warto unowocześnić i przyspieszyć obecny. W jaki sposób? Wymieniając tradycyjny dysk twardy na SSD. 

3. 5 wskazówek, jak iPhone może zwiększyć Twoją produktywność. Przedstawiamy porady, dzięki którym zwiększysz swoje umiejętności, będziesz bardziej efektywny oraz lepiej zorganizowany...

4. HUB, czyli porty USB z przepustowością do 5 Gb/s! Brak Ci portów, do których mógłbyś podpiąć myszkę, aparat, iPhone'a lub pendrive? Dzięki HUB-om jesteś w stanie podłączyć na raz aż do siedmiu urządzeń! 
  

Dziękujęmy za Twoją wizytę.
Spodobał Ci się ten wpis?
Podziel się nim na Facebooku lub Twitterze!